Mandalay – Mjanma (Birma)

Poranny lot 22 kwietnia 2013 roku z Bangkoku do Mandalay minął bez żadnych przygód. Samolot był prawie pusty. Na lotnisku odprawa poszła bardzo sprawnie i już po kilku chwilach od odbioru bagażu stałem w kolejce do kantoru, żeby kupić lokalną walutę. Ciekawostką było to, że zachodnie telefony nie działają w Birmie, więc do momentu podłączenia do internetu, telefon komórkowy stał się tylko niepotrzebnym ciężarem.

Po szybkim zameldowaniu w hotelu poszedłem na spacer. Po kilkudniowym pobycie w Bangkoku przyjazd do Mandalay to szok. Część ulic ma asfalt, ale wciąż spory procent szczególnie mniejszych uliczek to ubita ziemia. Większość samochodów wygląda jak żywcem wyjęta z lat 70-tych, góra 80-tych. Ludzie spacerują po ulicach w dość dowolny sposób, więc trzeba bardzo mocno uważać na samochodu, motory i rowery, których jest bardzo dużo.

Ogromnie mnie zaciekawiła ilość generatorów prądu. Dosłownie przed prawie każdym budynkiem na głównej ulicy stał generator. Bardzo szybko przekonałem się skąd to się wzięło. W ciągu dni kilka razy po prostu wyłączają prąd. To samo dzieje się w nocy. Ludzie muszą sobie jakoś radzić.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *