Półmaraton na Majorce – 2014

W październiku 2013 zaraz po powrocie z Majorki rzuciłem palenie. Obiecałem sobie, że po roku tu wrócę i przebiegnę półmaraton, żeby uczcić okrągłą rocznicę bez nałogu. Od wiosny 2014 roku rozpocząłem przygotowania do biegu i w październiku (wraz z Agą i parą znajomych) stawiłem się na mecie. Po cichu planowałem przebiec 21k w 2h.

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Bieg rozpocząłem w bardzo dobrym tempie i pierwsze 5-6km biegło mi się fantastycznie idealnie w tempie na 2h. Po około 6km zaczęło niemiłosiernie przygrzewać słońce. Do tego biegliśmy na totalnej patelni wzdłuż portu, bez jakiegokolwiek cienia. Słońce wyssało ze mnie energię i przez kolejne 4-5km mocno musiałem walczyć ze sobą, żeby nie przerwać biegu. Połowę dystansu zaliczyłem w lekko ponad godzinę.

Od 11km wbiegliśmy na stare miasto i momentalnie wróciła energia. Wystarczyło kilkaset metrów w cieniu i znowu wróciłem do planowanego tempa i znowu zacząłem myśleć o zmieszczeniu się w 2h. W pewnej chwili nawet zaczęło mi się podobać. Przyjemnie się biegło pośród dopingu tysięcy osób.

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Problemy rozpoczęły się dokładnie na 18km. Organizm powiedział ‚koniec’ i zatrzymał się. Przystawałem, żeby się napić i potem przez kilkaset merów nie byłem w stanie zacząć biec i po prostu szedłem. I tak co kilkaset metrów. Raz szedłem, raz biegłem. Energia skończyła się totalnie.

Ostatecznie udało mi się dojść/dobiec do mety w czasie 2:23:21 czyli w średnim tempie 6.47min/km. To o ponad 20 minut wolniej niż planowałem. Gdyby nie totalna utrata energii na 18km, to pewnie bym dobiegł gdzieś w okolicach 2:05:00 czyli i tak bym się nie wyrobił w 2h.

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Półmaraton w Palma de Mallorca, Majorka © Papierowa Tratwa | Szymon Piątek

Myślę, że ten problem na 18km spowodowany był brakiem treningu. Podczas przygotowań najdłuższy odcinek jaki przebiegłem to było 17km. Przebiegłem go dwa razy: za pierwszym razem w czasie 1:48:14 (6:22min/km) i za drugim razem 1:41:31 (5:58min/km). To ten drugi bieg pozwolił mi zacząć myśleć, że może uda się zrobić półmaraton w poniżej 2h. Okazało się, że organizm wytrzymał do 17km i potem jeszcze jeden kilometr. A potem powiedział koniec.

To był mój pierwszy tak długi bieg w życiu. Na mecie zmęczenie było ogromne, ale satysfakcja jeszcze większa. O marszobiegu na ostatnich 3km szybko zapomniałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *